Chelsey's POV
-Chelsey! Wstawaj!
Jakiś kobiecy piskliwy głosik krzyczał mi do ucha próbując mnie obudzić. Na prawdę nienawidziłam gdy ktoś to robił. Na samą myśl o wstawaniu tak wcześnie robi mi się nie dobrze.
-No Chelsey!
Ohh. Tak zadręczać mogła mnie tylko moja "kochana" siostrzyczka. Nie żebym jej nie kochała czy coś, po prostu potrafi być strasznie denerwująca. Oczywiście zignorowałam jej wrzaski i tylko obróciłam się na drugi bok, głośno wzdychając.
Miley podeszła do okna i pociągając za długie sznurki zwisające przy roletach, podsunęła je do góry, wpuszczając do pokoju promienie światła, które oświetlały cały mój pokój.
Od razu zaczęły szczypać mnie oczy, tak strasznie nie lubię tego uczucia..
-Oh Miley, prosze Cię, wyjdź.
Wybełkotałam cicho w poduszkę, chowając twarz przed światłem.
Niestety, ona nigdy nie dawała za wygraną i musiała mnie podręczyć jeszcze trochę dopóki nie wstanę.
Ku mojemu zdziwieniu w pokoju zapadła cisza.. chyba już koniec moich tortur..
BAAAM.
Nie, jednak to wcale nie był koniec. Gdy dostałam poduszką w głowę, zajęczałam lekko z bólu, na co moja siostra tylko się wesoło zaśmiała.
-Czy ty całkiem oszalałaś?
Podniosłam się z łóżka, zatrzymując się na pozycji siedzącej i zaczęłam masować swoją tylną część głowy.
-Oh, czyżby zadziałało? Może powinnam budzić Cię tak częściej.
Zachichotała wypowiadając ostatnie słowa. Przetarłam swoje oczy wierzchem dłoni i spojrzałam na nią jednym ze swoich najstraszniejszych spojrzeń typu 'uciekaj albo zginiesz' ale ona cały czas się tylko śmiała... serio, ona uwielbiała się śmiać, była bardzo optymistyczną osobą a to denerwowało mnie najbardziej.
- Dobrze Chels, wstawaj. Mama chce żebyśmy zjedli rodzinne śniadanie dzisiaj, bo musimy coś razem omówić, podobno to bardzo ważne.
Na prawdę? Czy to nie mogło poczekać na inne dni, tylko akurat w sobotę zachciało im się rozmawiać o tej godzinie. Nie cierpię tych rodzinnych posiłków, każdy jest taki roześmiany i radosny, a mi wcale nie jest do śmiechu. Od kiedy umarł mój ojciec nic nie jest takie samo. Kiedyś też byłam osobą bardzo pozytywnie nastawioną do życia, radowałam się każdą chwilą i zachowywałam się jak szalona.. Nie którzy uważali mnie za totalną wariatkę i zastanawiali się nad wizytą u psychiatry .. No ale ja po prostu byłam szczęśliwa.
Mój tata był wspaniałym człowiekiem i zdecydowanie najlepszym tatą na świecie.. Niestety umarł w wypadku samochodowym gdy miałam niecałe 7 lat. Mimo że byłam taka młoda pamiętam go nadal doskonale. Był lekko przygruby, ale zdecydowanie mu to nie przeszkadzało, zresztą nikomu innemu też nie.
Zazwyczaj miał lekki zarost na twarzy, który dodawał mu uroku.. przynajmniej tak zawsze powtarzała moja mama. Zawsze był uśmiechnięty od ucha do ucha, uśmiech nigdy nie schodził mu z twarzy, tak jakby był przyklejony tam na wieczność, i właśnie to w nim najbardziej uwielbiałam, że nigdy nie przejmował się ludźmi, którzy w jakiś sposób go nie tolerują lub nie lubią, ważna była dla niego tylko rodzina i on sam. Wszyscy go bardzo kochali.. ja, Miley i moja matka, a gdy odszedł każdy się załamał, to była wielka strata w naszej rodzinie i przechodziliśmy ten okres bardzo ciężko. Pamiętam że nie raz miałam ochotę skończyć ze sobą i spotkać się z nim tam u góry, w niebie, ale wiedziałam że nie mogę tak po prostu odejść zostawiając mojej rodzinny samej z tysiącem myśli w ich głowach typu 'Dlaczego ona to zrobiła? Jak mogła? Czy to nasza wina? Może nie opiekowałyśmy się nią zbyt dobrze? Może czuła się źle z nami? A może uważała że nie kochamy jej wystarczająco?' i obwiniały by siebie o moją śmierć, a tego nie chciałam bo doskonale wiedziałam że nie dałyby sobie rady same, mimo tego że były obydwie ode mnie starsze. Po paru latach, gdy każdy już przyswoił myśl że ojca nie ma i przyjął ją do siebie, matka zaczęła spotykać się z Brucem, a gdy się pobrali moje życie znów legło w gruzach. Bruce jest okropny.. przynajmniej ja tak myśle, bo Lucy(moja matka) i moja siostra go uwielbiają, nie mam pojęcia czemu.. To znaczy, dla każdego innego jest uprzejmy, a dla mnie nie potrafi. Mam do niego uraz i nie mam zamiaru udawać że go lubię, po tym jak się wtrącił w nasze życie i próbuje zastąpić mi ojca, zresztą on mnie też chyba nie zbyt toleruje.
Właśnie z tego powodu nie lubię rodzinnych posiłków, ponieważ muszę z nim siedzieć przy jednym stole i słuchać jak mu się powodzi w pracy lub że znów był na rybach i nic nie złowił, to było po prostu nudne.
-Halo?!
Nagle się ocknęłam z moich wszystkich myśli, gdy siostra zaczęła mi pstrykać palcami przed oczami.
-Czy ty mnie w ogóle słuchałaś?
Miley wstała z mojego łóżka i spojrzała na mnie pełna gniewu, w oczach miała małe iskierki, które tryskały ze złości, a jej policzki były czerwone jak pomidor.
-Oh, przepraszam Cię, zamyśliłam się.
Wysunęłam do przodu swoją dolną wargę patrząc na nią z prośbą w oczach o przebaczenie.
-Dobra, nie ważne. Po prostu wstawaj, ogarnij się trochę i zejdź na dół, będziemy tam czekać, okej?
-Okej.
Posłałam jej swój delikatny uśmiech, a ona odwzajemniła go wychodząc w podskokach z mojego pokoju, po czym zatrzasnęła za sobą drzwi.
Gdy usłyszałam głośny huk, aż podskoczyłam ze strachu i od razu się do końca przebudziłam.
Wstałam niechętnie z łóżka stawiając najpierw prawą, potem lewą stopę na zimnej podłodze i podbiegłam szybko na palcach do łazienki, którą miałam w pokoju.
Zdjęłam szybko swoją pidżamę i wskoczyłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z wodą i zaczęłam się relaksować uczuciem na mojej skórze, ciesząc się nawet najmniejszą kroplą, która spływała po moim ciele. Uwielbiałam brać rano prysznic, to tak jakbym zmywała z siebie wszystkie problemy i zaczynała codziennie życie na nowo i to dawało mi takiego wielkiego kopniaka w dupę na resztę dnia.
Gdy skończyłam, zakręciłam strumień wody i wyskoczyłam z kabiny, wysuszyłam się i ubrałam jakiś luźny t-shirt i rurki.
Przed wyjściem szybko związałam włosy w niechlujnego koczka i zeszłam na dół.
Gdy dotarłam do kuchni, był tam tylko mój ojczym przeszukujący szafki kuchenne.
-Nie mogłaś zejść od razu jak Miley Cię obudziła? Długo trzeba na Ciebie czekać?
Oho, zaczyna się...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńszwedzunia, zyskujesz czytelniczke:*
OdpowiedzUsuń